Kolejny turystyczny weekend. Tym razem w Lizbonie, odwiedzić nasze znajome z kursu EILC. Dziewczyny nas ugościły i pokazały miasto, mieszkają też z portugalczykiem i zrobiliśmy bacalhau com nata! Bacalhau to jest dorsz po polsku, sama się niedawno dowiedziałam, ale jest bardzo, bardzo popularny i można jeść go na tysiąc sposobów. Na razie spróbowałam 3, ale mam zamiar sama sobie też kiedyś ugotować, bo jestem już dumna z pierwszego podejścia! Poza tym Pasteis de Belem, dużo spacerowania i dużo, dużo zdjęć.
Przepis na bacalhau com nata:
http://kuchnia.zwierciadlo.pl/2012/02/bacalhau-com-natas-dorsz-zapiekany-z-parmezanem/
Dzisiaj zajęcia z portugalskiego, zakupy, muszę się pouczyć powoli na test w środę z International Environmental Politics, którego trochę się boję bo do czytania jest bardzo bardzo dużo, filozoficznych tekstów, z których nie rozumiem słownictwa ani sensu, ale się postaram ;)
Także dzisiaj zamierzam posiedzieć, poleniuchować, trochę poczytać i ugotować sobie coś dobrego!
Pasteis de Belem!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz