Tydzień mija mi zawsze tak samo - zajęcia, później jakieś zakupy, Internet, zadanie domowe, spotkanie wieczorem. Za to niedzielę poświęciłam na leniwe siedzenie w mieszkaniu. Wyszłam tylko do supermarketu, zrobiłyśmy sobie ze współlokatorką obiad z sardynkami, serem górskim portugalskim, oliwkami, pomidorami, ogórkiem i oliwą z oliwek ;))))
Ostatnio byłyśmy nawet z Roxaną - moją współlokatorką z Rumunii na obiedzie typowym portugalskim! Spróbowałam ossos - kości (taka nazwa, jadło się mięso oczywiście, a właściwie wybierało się go z tych kości) i chanfane - jagnięcinę.
A żeby dostać stolik czekaliśmy 50 minut. Ale było warto. Pyszne, pyszne, pyszne!
Później wypiłyśmy ginginhję - likier tu popularny bardzo i słuchaliśmy muzyki Fado ;) Tą piosenkę akurat znam z zajęć, gdzie musieliśmy starać się wyłapać tekst i wpisać w luki.
Ten weekend znów był świetny - wycieczka objazdowa z kursu. Więcej zdjęć na gorgeousplanet ;)
Znowu ocean, śliczne miasteczka, zakochuję się w tym kraju! ;)
Już na prawdę dużo się dzieje, ciągle jest okazja żeby się spotkać, a ja mam już dość Sangrii ;) Przedwczoraj u Hiszpanów z jedzeniem hiszpańskim - zrobili tortillę de patas, grzanki z pastą z awokado, sałatkę, później było dużo, dużo śpiewania. Wczoraj u dziewczyn z Polski - mieszkają u znajomego, daleko, więc musieliśmy brać taksówkę, ale mają dom z basenem, tarasem z przepięknym widokiem, ogródkiem, psem, palmami, boiskiem do grania w piłkę, bilardem..
Dzisiaj na szczęście zajęcia mam o 14. Na uczelni podobno wszystko już się zaczyna. W tamtym tygodniu widziałam się z moją buddy i mówiła, że od dzisiaj czekają na nowych studentów, żeby robić sobie z nich żarty. Mają tu taką tradycję ;) W ogóle za niedługo zacznę ich tu wszystkich widzieć w szatach jak z Harry'ego Pottera ;) A teraz muszę się trochę uczyć - jutro test z gramatyki, a jesteśmy też do tyłu ze zrobieniem prezentacji o jedzeniu portugalskim, którą będziemy musieli w ogóle w środę prezentować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz